EMOCJE (o co tak naprawdę chodzi?)

DSC_1905

Jeszcze kilka lat temu patrzyłam z politowaniem na rodziców dzieci wpadających w histerię na moich oczach. Bez względu na to czy były to obce mi dzieci, czy te bliskie (z rodziny), myślałam „jak można tak nie radzić sobie z dzieckiem, ja to bym takiego….”.

No tak….. Dzisiaj jestem mamą 18-sto miesięcznego, pełnego skrajnych emocji chłopczyka. Raz mnie ściska i całuje, a zaraz gryzie zostawiając ślad zębów na dwa kolejne dni. Puki idzie po jego myśli jest gładko, ale niech no tylko nasze zdania się rozbiegną, uuuuuu. „Boże mój, Boże czemuś mnie opuścił”. Wrzeszczy, krzyczy, histeryzuje, może chciałby powiedzieć o co chodzi, ale nie umie i to go jeszcze bardziej rozwściecza. Czasem wydaje mi się, że on sam biedny już nie wie o co mu chodzi. Bunt dwulatka? Czy to już? Czy mogę tym wszystko usprawiedliwić i żyć dalej? Czy moje dziecko próbuje mnie terroryzować i wymuszać na mnie różne sprawy, a ja powinnam jakoś temu zaradzić? No nie wiem…..

To tak trochę jak z tą nieszczęsną dominacją u psów. Łatwo i chętnie na nią zwala się wszystkie problemy z psem, ale czy rzeczywiście to chęć władzy nad nami kieruje psem (albo dzieckiem)? Powiem wam, że bycie świadomym właścicielem trudnego psa, na maksa przygotowało mnie do macierzyństwa. Dziękuje Fokuniu :D Oczyściło mój umysł z tych wszystkich bzdur. Z chodzenia przy nodze pod linijkę, wymuszania czegokolwiek, szarpania się, byle tylko było po mojemu. Wiadomo pies to nie dziecko i z jednej strony nie lubię porównywania psa do dziecka, ale wychowanie, to wychowanie i jeśli chcesz wychowywać, a nie tresować to podstawowe zasady są te same. Nie chodzi o to żeby kogoś sobie podporządkować tylko nauczyć go jak podejmować dobre decyzje, jak radzić sobie w trudnych sytuacjach i jak mówić nie, a przy tym nie tracić nad sobą kontroli.

Strasznie mnie wkurza to takie, pobaw się z chłopcem, podziel zabawką, albo przywitaj z pieskiem (to z tej psiej strony) i kluczowe „bądź grzeczny”. Może dlatego że ja sama mam z tym problem i często kosztem siebie staram się „być grzeczna” w stosunku do innych, a to nie jest zdrowe i prowadzi do frustracji.

Dlatego u nas nie musisz „być grzeczny”, jeść ładnie, siedzieć równo, nie chcesz się bawić to nie, nie musisz też tłumić emocji, chcesz krzyczeć krzycz, a ja będę przy Tobie i poczekam, aż się uspokoisz. Nie będę Ci kazać być cicho, nie zmuszę Cię do niczego – poczekam. Poczekam aż emocje opadną i przypilnuje żebyś nic sobie, albo komuś nie zrobił. Poczekam, aż będziesz znowu gotów na to co dla Ciebie mam. Na naszą wspólną zabawę, naukę, nasz czas. Wiadomo są granicę których, ani pies, ani dziecko nie powinno przekraczać, ale na prawdę nie trzeba na każdym kroku udowadniać im swoich racji, nie trzeba ich „łamać” ani „gasić”, bo czasem wystarczy poczekać, aż się uspokoją i dalej będą sobą.

Z emocjami nie jest  łatwo sobie poradzić, ja sama mam często z tym problem, a jeśli dochodzi do tego stres, frustracja, niepowodzenia, zmęczenie, czy cokolwiek innego to bardzo łatwo wybuchnąć. Może czasem po prostu trzeba – pokrzyczeć, popłakać, w coś walnąć, powiedzieć nie, wkurzasz mnie, spadaj. Dać upust swoim emocjom, pozwolić sobie na ich przeżywanie. Sobie, dziecku, psu.

Chodzi mi o to, że ważne jest wyznaczanie granic swoim wychowankom, ale równie ważne jest nauczenie ich wyznaczania granic innym, bo tak uczymy się szacunku do samych siebie.

 

6 Komentarze

  1. Świetne spojrzenie. Jak tu wchodziłem to miałem przez chwilę lęk, że będziesz gadać głupoty o emocjach, a ja na ich temat mam już pewną zdanie, teorię i denerwuje mnie jak ludzie traktują to powiedzmy, pobłażliwie, protekcjonalnie. A Ty masz świetne spojrzenie. Ludzie BARDZO często próbują gasić swoje dzieci, żeby ich duma nie ucierpiała, a także całkowicie narzucać swoją wolę, a nawet łamać.
    Z dawnych czasów, ale jeszcze w XX w było „normalnym”, że do obowiązku rodzica należało złamanie za młodu charakteru dziecka.
    Naprawdę masz ciekawe podejście, rzeczowe i takie jak powinno być

    • Dzięki, to w dużej mierze zasługa wychowania, które zafundował mi mój pies, którego chciałam ustawiać, tresować, podporządkowywać, a tak na prawdę to on zafundował mi porządną lekcje. Od kiedy zamiast z nim walczyć staram się po prostu rozumieć, to i on okazuje więcej zrozumienia dla mnie. To są jakieś takie intuicyjne rzeczy,o których się nie czyta w poradnikach, a które na prawdę się sprawdzają. Przynajmniej w naszym wypadku.

  2. Hmmm bardzo ciekawie tylko, ze ja mam wątpliwosci czy dziecko, ktoremu pozwalamy na to by robilo co chce ,, nie musisz byc grzeczny,, ,,Monika sz krzyczec,, itp nie wyrosnie na zlego czlowieka. Oczywiscie nie zycze ci tego, bron boze, Twoje dziecko Twoja sprawa ale ja wychowalam troje dzieci i od malego wpajalam im co ,,cacy,, a co ,,be,, zeby potem, gdy beda nie wsrod najblizszych ale wsrod rowiesnikow, obcych, umialy sie zachowac, Ja jestem wlasnie z tych co to widzac dziecko wrzeszczace na matke ,, ja chce to miec!!,, itp, reaguje wlasnie tak ,, co ona z nim robi!,,
    Tak ciezko jest znalezs granice, mozna ja przekroczyc raz i potem nie znalezc drogi powrotnej
    Pozdrawiam sedecznie.

    • Chyba nie do końca zrozumiałaś o co mi chodziło w tym wpisie. „Być grzecznym” to pojęcie bardzo względne i celowo było napisane w cudzysłowie. Dla mnie nie ma niegrzecznych dzieci – są zmęczone, rozdrażnione, rozczarowane, niezrozumiane, niezauważone (mogę wymieniać bez końca) – stąd często bierze się zachowanie o którym większość osób powiedziałaby „niegrzeczny”. Wpis nie był o wychowaniu bez granic, tylko o szacunku do dziecka i jego emocji, do tego że ono ma również prawo coś chcieć, albo nie chcieć. Nie na wszystko można pozwolić, ale ja uważam, że dziecko również może mieć swoje zdanie i chociaż możemy się z nim nie zgadzać to warto umieć je uszanować.

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.