CZŁONEK RODZINY (czy miłość jest policzalna)

WP_20150912_025

Pojawienie się nowego członka rodziny oznacza wielką rewolucję. Zmienia się cała organizacja życia codziennego, podział czasu, uwagi, obowiązków, właściwie prawie wszystko się zmienia. Kiedy pierwszy raz zaszłam w ciąże wiele osób mnie drażniło głupim gadaniem i pytaniami o psa powołując się właśnie na te „wielkie zmiany”.

Co z nim zrobię? co jak będzie zazdrosny? Zmienią ci się priorytety….i takie inne bzdety ;)

Dziś wiem, że chociaż wiele się zmieniło i Fokus musiał się podzielić przede wszystkim mną, ale i innymi istotnymi sprawami jak podłoga, kanapa, łóżko, to po za tym nie zmieniło się nic w naszej relacji. Nadal jest moim kochanym knurem. Nadal uwielbiam zabierać go na spacery, rzucać mu piłkę i wąchać jego uszy. Nadal jest kimś więcej niż tylko moim psem. Nadal jest członkiem rodziny i nadal nim pozostanie, a tych członków będzie więcej :)

Tak, znów jestem w ciąży i myślę że tym razem będą mi darowane głupie gadki na temat psa skoro pierwsze dziecko nadal żyje ;) Naszło mnie jednak jedno przemyślenie, czy ktokolwiek zapyta mnie o to co zrobię z Jaśkiem jak będzie zazdrosny? I znowu to robię, chociaż tego nie lubię. Znowu porównuje psa do dziecka. Kurde, ale to przecież takie oczywiste, że on też będzie musiał się podzielić, mamą i tatą, ich czasem i uwagą, zabawkami. Może być mu trudno i może się czuć zazdrosny, ale raczej nikomu nie przejdzie przez głowę żeby się pytać o to czy oddamy go z tego powodu.

Tu przystopuje, bo zaczynam już wchodzić na bardzo grząski i kontrowersyjny grunt porównywania dziecka do psa, czy na odwrót. Chodzi mi po prostu o to, że bez względu na to czy ma się jedno, dwoje, czy pięcioro dzieci to każde kocha się tak samo, bo miłość jest niepoliczalna, a dla mnie pies był, jest i będzie takim moim „psim dzieckiem”, które przetarło szlaki szkoły pokory i bezwarunkowej miłości jakim jest wychowywanie.

Nowy członek rodziny zmienia bardzo dużo, ale na pewno nie sprawi że przestaniemy kochać tych starych ;)

Po za tym myślę, że Fokus więcej zyskał niż stracił przy Janku np. przez całe swoje życie nie siedział tyle w kuchni przy stole, co przez te 1,5 roku :D Jasiek zawsze chce go wszędzie z nami zabierać, bardzo o niego dba, zawsze pamięta żeby go poczęstować swoimi biszkoptami, żeby dać mu pić, rzucić piłkę, mogę wymieniać bez końca. Na pewno i Jasiek więcej zyska niż straci, bo dzielić się będą czymś więcej niż tylko rodzicami i zabawkami. Dzielić się będą wspólnym czasem, zabawami, tajemnicami. Zyskają najlepszego przyjaciela do końca życia, bo tak właśnie jest z rodzeństwem.

2 Komentarze

  1. Witaj :)
    Z wielkim uśmiechem na twarzy przeczytałam Twoje słowa :D Nie ma nic złego w porównywaniu psa do dziecka. Nie mam dzieci ale też to robię :P Zwierzę ma przecież też prawo się przywiązać i odczuwać emocje te złe i te dobre i nie można mu tego prawa odmówić, bo one zostało mu dane i czy to się podoba „lepszym” ludziom czy nie, tak jest. Jestem zwierzętolubem również, mam dwie kotki ;). O psiaku marzę, miałam kiedyś Setera Szkockiego ale obecnie warunki nie pozwalają…
    Mój blog też powstał głównie z myślą o zwierzętach. Będę tutaj zaglądać i jeśli pozwolisz, polecę Twój blog na moim i na moim blogowym fanapage’u na facebook’u ? Ludziom potrzebna taka wiedza.

  2. Porównywanie dziecka do psa i na odwrót jest chyba całkiem naturalne :) My swoje traktujemy trochę jak swoje trzylatki (prawdopodobnie bo jeszcze się dzieci po domu nie włóczą). W każdym razie, ja tam w pełni podzielam to porównanie i wzburzenie o pytanie w stylu „a co jak będzie zazdrosny o dziecko?”.
    PS. Gratulacje drugiego małego stwora w drodze!:) Oby Jasiek był bardziej chętny do dzielenia się zabawkami niż nasza Księżniczka (tak a propos porównań).

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.