PRZYGOTOWANIE NA DRUGIE DZIECKO (będę matką kangurzycą)

DSC_5133

Ostatnio zaczęłam się zastanawiać, czy powinnam jakoś przygotować Fokusa na naszą GabRYŚKĘ? Oczywiście pierwszą rzeczą jaka przyszła mi do głowy było „muszę móc wyjść na spacer”. Pies, wózek, dwulatek i ja w obliczu wyzwania? Czy wyjście z całą trójką będzie w ogóle możliwe? Ostatecznie zdecydowaliśmy się posłać Jaśka do przedszkola, ale zanim podjęliśmy tą decyzje zdążyłam naciągnąć Piotrka na zakup nowej chusty do noszenia Ryśki (bo przecież inaczej nie wyjdę z domu ;) ) i nie chodziło tu tylko o przepiękny wzór, ale przede wszystkim o to żeby to była prawdziwa chusta tkana, a nie pościelówa w jakiej nosiłam Jaśka.

Nawet nie zauważyłam kiedy wpadłam po uszy. Nagle zaczęłam zarywać noce oglądając chusty, czytając o noszeniu i ćwicząc wiązania. No tak, ale przecież patrząc na zdjęcie z zagłówka można pomyśleć, że temat chust i noszenia dzieci był mi już bardzo dobrze znany. Jednak z perspektywy czasu (i tych ostatnich zarwanych nocy) wiem, że chustowanie Jaśka nie należało do najlepszych. I chociaż Jasiek pójdzie do przedszkola, a ja zostanę z jednym dzieckiem i psem to mimo wszystko Gabryśkę chciałabym nosić od naszych pierwszych spacerów, a przede wszystkim chciałabym robić to dobrze, ale zacznijmy od początku.

1. Dlaczego chusta, a nie nosidło?

Nosidło wydaje się prostszym wyborem, nie trzeba się uczyć wiązać, wystarczy włożyć dziecko i nosić. Wierząc przy tym zapewnieniom producentów, że jest to bezpieczne dla naszego dziecka… Niestety, ale chociaż wiele nosideł jest polecanych przez producentów dla bardzo małych dzieci (tych 0-6mc) to żadne z nich nie zapewni odpowiedniej – fizjologicznej pozycji kręgosłupa tak malutkiemu dziecku. Kręgosłup noworodka ma kształt literki C, dopiero podczas kolejnych faz rozwoju (podnoszenie głowy, samodzielne siadanie, a na końcu stawanie na nogi) plecy dziecka nabierają „prostej” postawy i dopiero dzieci, które samodzielnie siadają mogą być noszone w nosidłach (oczywiście nosidłach ergonomicznych, przodem do noszącego).

Ja niestety o tym nie wiedziałam i zdarzało mi się nosić malutkiego Jaśka w darowanym nosidle dedykowanym dla dzieci do 9kg. Nosiłam go również w chuście elastycznej (taką dostałam w prezencie), ale dziś patrząc na zdjęcia wiem, że nie były to wiązania pierwszych lotów. Z resztą pamiętam, że nie raz toczyłam walkę z tym elastykiem, a i tak nie wiedziałam, czy jest już dobrze zawiązana. Chociaż w teorii chusta elastyczna miała być łatwiejsza w obsłudze niż tkana. Tkaną też miałam, ale nie była to chusta tylko kawał prześcieradła, tak zwana pościelówa, czyli tani kawałek materiału nazywany chustą przez osoby je sprzedające…

Noszenie samo w sobie było super wygodne, szczególnie takiego małego, lekkiego dziecka i szczególnie w tych dzikich, nierównych terenach w które tak lubiłam zapuszczać się z moim psem. Przez pierwsze tygodnie dużo rzadziej korzystałam z wózka niż z noszenia, szkoda tylko, że robiłam to źle. Dlatego postanowiłam, że przy Gabryśce to wszystko nadrobię i zakupiłam chustę z prawdziwego zdarzenia.

2. Zakup chusty

Kilka zarwanych nocy, setki wzorów, piękne żakardy i coraz wyższe ceny. Zbliżając się do kwot wyższych niż 500zł poczułam, że tracę głowę. Chociaż z drugiej strony miałam już całą wyprawkę dla dziecka, to przy tej jednej chuście mogłam troszeczkę zaszaleć ;)

Oczywiście po za wzorem i ceną jest kilka trochę bardziej istotnych spraw podczas wyboru odpowiedniej chusty takich jak rodzaj (elastyczna, tkana, kółkowa), czy długość chusty. Ja postawiłam na tkaną o splocie żakardowym (chciałam czegoś więcej niż zwykły pasiak) firmy Lenny Lamb o długości 4,6 metra. Różnica pomiędzy moją nową prawdziwą chustą, a starymi podróbkami jest kolosalna. Materiał całkiem inny w dotyku, no i wiązanie, dociąganie to zupełnie inna bajka, może dlatego przy Jaśku sprawiało mi to tyle problemu. Powiem wam, że warto kupić prawdziwą, droższą chustę, bo nawet jeśli noszenie was nie pochłonie to bez problemu sprzedacie taką chustę. Na rynku wtórnym nie tracą one wartości, a używanego pasiaka można kupić już od 100-150zł.

3. Nauka wiązania

Razem z chustą dostałam instrukcję poszczególnych wiązań, a internet jest pełny filmów instruktażowych, ale czy to wystarczy? Jak dla mnie nie, przy Jaśku obrałam strategie „Zosi samosi” i cały czas miałam trudności, albo jakieś wątpliwości co do naszego wiązania. Dlatego przy Ryśce chciałabym skorzystać z konsultacji doradcy chustowego. Teraz ćwiczę z tą moją instrukcją, lalą i internetem, żeby już znać wiązania, pamiętać poszczególne ruchy, ale po narodzinach chcę, żeby ktoś sprawdził, czy robię to na pewno dobrze.

Temat chust i noszenia dzieci to temat rzeka, a internet jest pełen wiedzy. Wystarczy dobrze poszperać, a warto. Szczególnie jeśli jesteśmy mamą psiarą i chcemy nadal chodzić na spacery w krzaki ;) Dlatego drogie przyszłe i obecne mamy polecam Wam noszenie waszych dzieci. Przy psie chusta to dla mnie absolutny MUST HAVE

DSC_5484

Po więcej wiedzy o chustowaniu odsyłam was do Marty z zamotani.pl

Dodaj komentarz

Wymagane pola są oznaczone *.